Dali nam jedno wejście do sieci.
Wyszliśmy z całą domeną.
Duża organizacja z rozległą siecią wewnętrzną: ponad 200 hostów, kilkanaście technologii serwerowych, systemy wdrażane przez 12 lat. Zaczęliśmy od jednego przyczółka w LAN-ie — bez kont domenowych, bez dokumentacji. Pokazujemy, jak legacy, domyślne hasła i jeden serwer aplikacyjny zamieniają się w przejęcie kontrolera domeny.
z jednego przyczółka
do uprawnień admina
wciąż w produkcji
w jednym engagemencie
„Mamy firewall na brzegu i antywirusa na stacjach. Sieć wewnętrzna jest bezpieczna, bo jest wewnętrzna." To zdanie słyszymy na co drugim spotkaniu otwierającym. I to zdanie jest dokładnie tym, co czyni pentest infrastruktury wewnętrznej tak owocnym.
Obrona większości organizacji jest zbudowana jak skorupka jajka — twarda na zewnątrz, płynna w środku. Gdy tylko napastnik znajdzie się w LAN-ie (phishing, złośliwy załącznik, podrzucony pendrive, niezabezpieczone gniazdko w sali konferencyjnej, dostęp dostawcy), wszystkie założenia o „wewnętrznym = zaufanym" stają się jego sprzymierzeńcem.
Ten engagement był w pełni autoryzowany, z pisemnym zakresem. Dostaliśmy to, co miałby realny napastnik po pierwszym kroku: jeden adres IP w sieci wewnętrznej, bez konta domenowego. Wszystko poniżej jest zanonimizowane — nazwy hostów, domeny i adresy zostały zmienione lub usunięte. Pokazujemy mechanizm i sposób myślenia, nie gotowy przepis na konkretną firmę.
Mapa sieci, której nie miał nawet dział IT
Pierwsze godziny to nie eksploitacja — to inwentaryzacja. Skan całej puli adresowej pokazał skalę, której sam zespół klienta nie był w pełni świadomy: dziesiątki serwerów aplikacyjnych, bazy danych, kontrolery domeny, urządzenia sieciowe i — co najciekawsze — całe pokłady systemów, o których „wszyscy myśleli, że dawno je wyłączono".
Najgroźniejszy host to ten, o którym nikt nie pamięta. Systemy „tymczasowo zostawione" sprzed lat nie mają właściciela, nie są patchowane i nie trafiają na listę do aktualizacji — a wciąż mają pełną łączność z resztą sieci. To one najczęściej są pierwszym stopniem.
Konsola administracyjna z hasłem „admin"
Mając mapę, priorytetyzujemy. Serwery aplikacyjne Java (Tomcat, WebLogic, Payara, JBoss) to klasyczne „złoto pentestera" — wystawiają konsole administracyjne, które zbyt często stoją na domyślnych albo trywialnych poświadczeniach. Pierwszy przyczółek nie wymagał żadnego exploita. Wymagał zgadnięcia tego, czego nikt nie zmienił.
Możliwość wgrania własnej aplikacji do serwera aplikacyjnego to w praktyce zdalne wykonanie kodu (RCE). A ponieważ usługi serwerowe nagminnie działają na nadmiarowych uprawnieniach, pierwszy host padł w całości — z dostępem do plików konfiguracyjnych, w których czekała kolejna nagroda.
Hasła w plaintext, deserializacja i stary, dobry SMB
Z pierwszego serwera nie wynosi się „jednej flagi". Wynosi się materiał do następnego kroku. Pliki konfiguracyjne aplikacji niemal zawsze zawierają poświadczenia do baz danych, kont serwisowych i integracji — zapisane czystym tekstem. A te konta bardzo często mają uprawnienia daleko wykraczające poza jedną aplikację.
Pojedyncza podatność rzadko kończy engagement. Kończy go kombinacja: jedno hasło lokalnego administratora powtórzone na 80 stacjach, jedno konto serwisowe z nadmiarowymi uprawnieniami, jeden niepodpisany protokół. Każdy element z osobna wygląda na „średni". Razem dają pełną kontrolę.
gdy napastnik już jest w środku.
Od konta serwisowego do kontrolera domeny
Active Directory jest sercem większości firmowych sieci — i jednocześnie jej najczulszym punktem. Gdy dysponujemy już poświadczeniami kont serwisowych i kontrolą nad kilkoma hostami, klasyczne techniki nadużycia AD (przejęcie kont uprzywilejowanych, wykorzystanie błędów konfiguracji uprawnień, ścieżki eskalacji w katalogu) prowadzą do najwyższej nagrody.
Uprawnienia Domain Admin oznaczają w praktyce koniec gry: dostęp do każdej stacji, każdego serwera i każdego pliku w organizacji, możliwość wyłączenia mechanizmów obronnych i utrzymania trwałego dostępu. Z perspektywy ryzyka biznesowego to scenariusz, w którym napastnik kontroluje całą infrastrukturę IT firmy.
Co istotne — w żadnym momencie nie potrzebowaliśmy „magicznego" exploita 0-day. Cała ścieżka składała się ze znanych, dawno opisanych słabości: domyślnych haseł, niezałatanego legacy, sekretów w plaintext i błędów konfiguracji AD. To nie jest historia o genialnym napastniku. To historia o normalnej firmowej sieci.
Od jednego IP do całej domeny
Mapowanie sieci
Skan puli adresowej. Inwentaryzacja usług, wersji i systemów legacy. Powstaje mapa powierzchni ataku.
Pierwszy przyczółek
Konsola serwera aplikacyjnego na domyślnych poświadczeniach. Wgranie aplikacji = wykonanie kodu na hoście.
Żniwo sekretów
Poświadczenia w plaintext z plików konfiguracyjnych. Konta serwisowe i bazodanowe użyte też na innych hostach.
Ruch boczny
Relay i reużycie haseł w legacy SMB, deserializacja na starych serwerach. Kontrola nad kolejnymi maszynami.
Eskalacja w AD
Wykorzystanie błędów konfiguracji Active Directory. Przejście od konta serwisowego do uprawnień w domenie.
Domain Admin + raport
Pełna kontrola nad domeną. Dokumentacja ścieżki, dowody (PoC) i priorytety napraw przekazane klientowi.
Co najczęściej znajdujemy w sieciach wewnętrznych
Poniższe kategorie powtarzają się w niemal każdym pentescie infrastruktury wewnętrznej — niezależnie od branży i wielkości firmy. To jednocześnie nasza lista kontrolna i najszybsza droga do podniesienia poziomu bezpieczeństwa Twojej sieci.
| Kategoria | Typowe znalezisko | Severity |
|---|---|---|
| Domyślne poświadczenia | Konsole serwerów aplikacyjnych, urządzenia sieciowe, panele administracyjne | Critical |
| Systemy legacy | Niewspierane Windows Server, przestarzała Samba, niezałatane usługi | Critical |
| Sekrety w plaintext | Hasła do baz i kont serwisowych w plikach konfiguracyjnych | High |
| Reużycie haseł | To samo hasło lokalnego admina na wielu stacjach | High |
| Błędy konfiguracji AD | Nadmiarowe uprawnienia, ścieżki eskalacji do kont uprzywilejowanych | High |
| Brak segmentacji | Płaska sieć — każdy host widzi każdy inny host | Medium |
| Usługi bez uwierzytelnienia | Bazy danych i klastry wyszukiwania otwarte w LAN-ie | Medium |
| Słaba telemetria | Brak detekcji ruchu bocznego i nietypowych logowań | Low |
Cztery rzeczy, które warto sprawdzić w tym tygodniu
1. Zinwentaryzuj to, o czym zapomniałeś. Najgroźniejsze hosty to te bez właściciela. Pełny, regularny skan sieci wewnętrznej ujawnia legacy, które od lat czeka na napastnika.
2. Zmień każde domyślne hasło — zwłaszcza w konsolach administracyjnych. Serwery aplikacyjne, urządzenia sieciowe i panele zarządzania to pierwszy cel. Jeden niezmieniony login to często cały pierwszy przyczółek.
3. Załóż, że napastnik już jest w środku. Segmentacja sieci, zasada minimalnych uprawnień dla kont serwisowych i eliminacja reużycia haseł zatrzymują ruch boczny, nawet gdy pierwszy host padnie.
4. Traktuj Active Directory jak koronny klejnot. Audyt uprawnień, monitoring nietypowych logowań i utwardzenie kontrolerów domeny decydują o tym, czy pojedynczy incydent zostanie zatrzymany, czy zamieni się w przejęcie całej firmy.
Twoja sieć wewnętrzna nigdy nie była testowana z perspektywy napastnika?
Robimy pełne testy penetracyjne infrastruktury wewnętrznej — od rekonesansu i enumeracji, przez ruch boczny, aż po próbę przejęcia domeny. Raport z priorytetyzacją ryzyk, dowodami i konkretnym planem napraw, plus retest po wdrożeniu poprawek. Zakres i wycena w 2 dni robocze.
Zamów pentest infrastruktury →